sobota, 4 sierpnia 2012

Słowacki Raj - Velki Sokol


Z wszystkich dotychczasowych tras wąwóz Velki Sokol wydał nam się najbardziej urokliwym. Może dlatego, że to daleko od cywilizacji i w związku z tym było tam mało ludzi, a może dlatego, że najpierw szliśmy spokojnym i relaksującym wąwozem, a później zamiast jednego gigantycznego wodospadu jak w Sokoliej Dolinie, wspinaliśmy się przez długi szereg progów średniej wysokości. Atrakcji było dużo i były one rozciągnięte na sporej długości. Tak czy inaczej, wycieczka ta była godnym zwieńczeniem trzydniowego rajdu.

piątek, 3 sierpnia 2012

Słowacki Raj - Sokolia Dolina

 Zaczynamy od Tomasovskiego Wychoda. W porośniętych lasem górach to rzadka okazja zobaczenia gdzie najpierw trzeba zejść a następnie ile się wdrapać z powrotem do góry. Punkt widokowy jest znamienity, ale modelka Halinka nie chciała współpracować. Gdyby zgodziła się zrobić jeszcze dwa kroki w lewo, to zdjęcie miało by chyba bardziej dynamiczna kompozycję.

wtorek, 31 lipca 2012

Słowacki Raj - Sucha Bela

Nareszcie wakacje! Już całe dwa dni po powrocie z Norwegii siedziałem w domu. No ileż można. Na szczęście nasi przyjaciele, Grażyna i Czesiek, również uwielbiają chodzenie po górach, więc jesteśmy razem na wyrypie. Pierwszego dnia przeszliśmy 20 kilometrów i wieczorem ledwo doczłapuję pod wiatę, do stołu. Ale oj tam, oj tam. Jutro pewnie znowu pomylimy się troszkę w planowaniu trasy i też będzie ciekawie.

czwartek, 26 lipca 2012

Nareszcie przestało padać


   Dobra pogoda skończyła się nagle. Przez pierwsze parę tygodni moich przyjazdów do Norwegii zawsze było słonecznie i dlatego wyobrażałem sobie, że będzie tak przez całe lato. O moja naiwności. Pewnego dnia pogoda załamała się nagle. Deszczowa chmura pochłonęła błękit i od tego momentu już padało nieprzerwanie przez cztery, niekończące się tygodnie. 

poniedziałek, 23 lipca 2012

Trzy tygodnie non-stop

 Zwykle nasze wyjazdy do klienta zamykają się w jednym tygodniu. Tym razem było jednak inaczej. Trzy tygodnie na miejscu, ponieważ weekend był zakrótki by wrócić po pracy w piątek do domu i przyjechać na poniedziałek z powrotem.

Kliknij aby powiększyć


 Zaczęło się obiecująco ładną pogodą. Taki widok to kwintesencja całego Stavanger. Małe i najczęściej drewniane domki sąsiadują z nowoczesnymi blokami, kamienicami oraz morzem. Lepsze lokalizacje są nad samą wodą i najlepiej przy porcie jachtowym.

środa, 18 lipca 2012

Dzisiaj zajęcia pod dachem, bo pada deszcz


 Spacerowanie po okolicy gdy pada deszcz nie jest przyjemne, a jeszcze robienie wtedy zdjęć jest wręcz niezdrowe dla aparatu. Dlatego zajrzałem do kościoła.

Kliknij aby powiększyć

poniedziałek, 9 lipca 2012

Znowu fiordy

 Wyszło na to, że jeszcze przez jakiś czas będę częstym gościem w Norwegii. Nawet się z tego ucieszyłem. W końcu spędzenie kilku tygodni w Stavanger to coś ciekawszego niż spędzenie tych samych tygodni w Kutnie. Bardzo podobała mi się też koncepcja pracy przez trzy tygodnie non stop. Klient był pełen niespożytego zapału, a dla mnie to dwa darmowe weekendy na zwiedzanie.

 W czasie mojego pierwszego pobytu pogoda mnie rozpieszczała i było słonecznie. Zrobiłem zatem założenie, że tak musi być przez całe norweskie lato. Rozumiem, że zimą będzie ciemno, ale w lecie musi przecież świecić słońce, więc należy wykorzystać każdą nadarzającą się okazję na zwiedzanie.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Symulator


   Jak przeszkolić ratowników medycznych, studentów i może przypadkowych ludzi w udzielaniu pierwszej pomocy chorym i ofiarom wypadków? Ratowanie życia wiąże się nieodłącznie ze stresem. Wykład jest pewnie niezbędny, ale nie przygotowuje w pełni do pracy.  Jak przeszkolić merytorycznie ratownika i przygotować go do działania w realnym świecie?
   Krok pierwszy to wykłady. Tego nie da się uniknąć. Wiedza merytoryczna jest niezbędna.
   Krok drugi to ćwiczenia komputerowe, przy użyciu programu symulującego możliwe zachowania się organizmu potencjalnych pacjentów.
   Krok trzeci, to ćwiczenia na fizycznym symulatorze człowieka. I tu pojawiają się produkty naszego klienta.

   Symulator pacjenta jest manekinem, który wiernie odwzorowuje zachowanie się organizmu człowieka. Simman może zemdleć, tzn. zamknąć oczy, zwiotczeć, na twarzy wystąpi mu wtedy pot, odgłos tętna osłabnie i spowolni się, oddech spłyci się. Może zasymulować zapaść i wtedy ratownik wykonuje masaż serca i sztuczne oddychanie. Czujniki monitorują siłę i częstotliwość nacisku na klatkę piersiową oraz ilość wtłaczanego do płuc powietrza. Ranny może krwawić z rany na udzie i korpusie, a odgłosy przepływu krwi i powierza są dynamicznie dostosowywane do scenariusza problemów zdrowotnych podawanych przez laptop instruktora.
Uprzedzam, jeśli ktoś nie jest medykiem, to na stanowisku finalnej kontroli technicznej może przeżyć szok.

   Tak zaawansowana produkcja jest realizowana w mieście, które jeszcze 50 lat temu utrzymywało się głównie z rybołówstwa.  Pamiątką po tych czasach jest dzielnica Stare Stavanger, czyli drewniane domy z 19. wieku, które dzięki szacunkowi Norwegów do własnej historii są żywe.