Duże tempo prac w tym projekcie wymusiło na naszej firmie koncentrację zasobów. To oznacza, że w jednym miejscu jest sporo konsultantów, a to z kolei przekłada się na wspólne wieczory w hotelu.
Ponieważ Kraków zawsze wart jest zwiedzania, nawet jeśli na noc nakładają się i mgła i smog, wyruszyliśmy razem oglądać zabytki.
Na Wawelu spodziewałem się zobaczyć renesansowy Zamek Królewski, a zobaczyłem jakąś kamienicę. OK, są dwie wieże i kawałek katedry, ale ... nie tego się spodziewałem.
Co jeszcze możemy tu zrobić? Skoro górnolotna kultura zawiodła, ruszyliśmy tropić ślady miłości. Zgodnie z poradą znajomego Krakusa, o przejawy miłości najłatwiej na kładce nad Wisłą. To w końcu takie romantyczne miejsce na spacery. Drałowaliśmy tam spory kawał drogi i w końcu znaleźliśmy!
No tak, co prawda nastrój miłości wisiał w powietrzu, a raczej na barierce, ale na nas jakoś nie spływał. No cóż, musieliśmy zrobić dobrą minę i wyruszyć dalej na poszukiwanie czegoś bardziej cielesnego.
Jeśli jesteś ciekawy, co namacalnego znaleźliśmy, najpierw uruchom ten link:
http://www.youtube.com/watch?v=RBHZFYpQ6nc
a później kliknij poniższe "Czytaj więcej".
Skoro i tak już muszę tyle jeździć, to się trochę porozglądam. Gdyby nie fotografia, nie zauważyłbym wielu atrakcyjnych rzeczy.
niedziela, 25 listopada 2012
poniedziałek, 19 listopada 2012
Wieczór w Krakowie
Teraz walczymy w Krakowie. Niby nie tak daleko od domu, ale codzienne dojazdy z Gliwic do Krakowa dają mi się jednak we znaki. Dlatego czasem zostaję na miejscu w hotelu, zwłaszcza jeśli wiem, że jest tam jeszcze paru kolegów.
W ten wtorek wybraliśmy się, z Arturem i Januszem, na spacer po Starym Mieście. Początkowo mieliśmy tylko porozglądać się po znamienitych zabytkach i zakończyć spacer w jakiejś restauracji, nad szklanką wina. Spacer był miły, ale rześka, jesienna pogoda spowodowała to, że nasze plany zaczęły pomału dryfować od wina w kierunku jakiejś wódeczki.
Plany planami, wódeczka wódeczką, a my w końcu wylądowaliśmy w kościele Piotra i Pawła, na koncercie smyczkowym. Zupełnie przypadkowo wypatrzyłem plakat zachęcający do wysłuchania koncertu, a że jestem audiofilem neofitą, koniecznie chciałem się przekonać, jak muzyka brzmi naprawdę, tzn. na żywo.
Wnioski są dwa:
W ten wtorek wybraliśmy się, z Arturem i Januszem, na spacer po Starym Mieście. Początkowo mieliśmy tylko porozglądać się po znamienitych zabytkach i zakończyć spacer w jakiejś restauracji, nad szklanką wina. Spacer był miły, ale rześka, jesienna pogoda spowodowała to, że nasze plany zaczęły pomału dryfować od wina w kierunku jakiejś wódeczki.
Plany planami, wódeczka wódeczką, a my w końcu wylądowaliśmy w kościele Piotra i Pawła, na koncercie smyczkowym. Zupełnie przypadkowo wypatrzyłem plakat zachęcający do wysłuchania koncertu, a że jestem audiofilem neofitą, koniecznie chciałem się przekonać, jak muzyka brzmi naprawdę, tzn. na żywo.
Wnioski są dwa:
- Odtwarzacz CD w domu nawet się nie umywa.
- Już nigdy nie wyjdę na spacer bez aparatu.
piątek, 2 listopada 2012
Kolor światła o świcie
Parę dni temu postanowiłem zrobić wspaniałą fotografię. Wszystko zdawało się mi sprzyjać; miałem urlop, więc o wolny czas było łatwiej, na dworze złota jesień i kto wie jak długo jeszcze potrwa, po paru pochmurnych dniach poranki zaczęły być słoneczne, słońce wstaje dopiero około wpół do ósmej, więc nie trzeba było się zrywać. Jednym słowem - tym razem powinno się udać.
Tematem zdjęcia miał być widok z mojego okna, ale cóż robić, skoro przed oknem wiszą girlandy kabli? Ubrałem kurtkę i biegiem na parking po drugiej stronie ulicy. Tam już nic nie przeszkadzało, ale z dołu cały widok stracił swój urok. Słońce już świeci i czas ucieka! Biegiem więc do garażu po drabinę i z powrotem na parking. Trochę za nisko ale już trochę lepiej niż poprzednio. Zostało tylko zdzierżyć te spojrzenia sąsiadów ze wsi, którzy przyszli na cmentarz porządkować groby przed Świętem.
Wdrapałem się na drabinę i pstryknąłem w prawie ostatniej chwili. Piętnaście minut później było już po wszytkim. Cienie się skróciły, słońce straciło swój niesamowity kolor i magia wioski o świcie zniknęła.
Tyle emocji i starania, a na forum i tak skomentowano moje zdjęcie jako "zwykły pstryk".
Tematem zdjęcia miał być widok z mojego okna, ale cóż robić, skoro przed oknem wiszą girlandy kabli? Ubrałem kurtkę i biegiem na parking po drugiej stronie ulicy. Tam już nic nie przeszkadzało, ale z dołu cały widok stracił swój urok. Słońce już świeci i czas ucieka! Biegiem więc do garażu po drabinę i z powrotem na parking. Trochę za nisko ale już trochę lepiej niż poprzednio. Zostało tylko zdzierżyć te spojrzenia sąsiadów ze wsi, którzy przyszli na cmentarz porządkować groby przed Świętem.
Wdrapałem się na drabinę i pstryknąłem w prawie ostatniej chwili. Piętnaście minut później było już po wszytkim. Cienie się skróciły, słońce straciło swój niesamowity kolor i magia wioski o świcie zniknęła.
Tyle emocji i starania, a na forum i tak skomentowano moje zdjęcie jako "zwykły pstryk".
poniedziałek, 29 października 2012
Niedziela z Marco
Marco przyjechał do Gliwic z Chicago, które jest nie tylko wietrznym miastem ale także ciekawym miejscem do życia. Jak pokazać Mu w jedną niedzielę, że Gliwice też są na swoją miarę ciekawe? No może nie tylko same Gliwice, ale ich okolica. Jak Górny Śląsk to kopalnia. Kopalnia Guido wymagała wcześniejszej rezerwacji, więc wybraliśmy Kopalnię Srebra.
czwartek, 25 października 2012
Życie zawodowca
Światobrazu.pl zaprezentował krótki filmik reklamowy aparatu A99, wykonany przez Davida McLaina. Oczywiście sceneria jest świetna, fotograf-filmowiec jest doskonały a możliwości sprzętu są wiecej niż dobre. Jednak największe wrażenie na mnie sprawiło wyznanie autora o jego pogoni za perfekcją i nierozerwalnie związanym z nią poczuciem osamotnienia.
Popatrzcie sami: http://vimeo.com/52031763
Nawet jeśli Jolanta zrobiła we wrześniu 15 sesji, co musiało wymagać od Niej ogromnej pracowitości, to najprawdopodobniej żyła w swoim domu. Może fotografowanie ślubów jest nieco mniej emocjonujące niż fotografowanie dla NG, ale zawsze jest coś za coś.
A tymczasem jesień zawitała do Stavanger i Brzezinki. W Stavanger można fotografować światła przedświtu ...
Popatrzcie sami: http://vimeo.com/52031763
Nawet jeśli Jolanta zrobiła we wrześniu 15 sesji, co musiało wymagać od Niej ogromnej pracowitości, to najprawdopodobniej żyła w swoim domu. Może fotografowanie ślubów jest nieco mniej emocjonujące niż fotografowanie dla NG, ale zawsze jest coś za coś.
A tymczasem jesień zawitała do Stavanger i Brzezinki. W Stavanger można fotografować światła przedświtu ...
poniedziałek, 15 października 2012
Pogoda wraca do normy
Norwegowie są zachwyceni tegoroczną pogodą. Słońce w sumie świeciło tego lata dłużej niż przez dwa tygodnie i było sporo dni bez deszczu. Postanowiłem więc złapać trochę tej norweskiej złotej jesieni. Na dachu hotelu trochę wiało i było raczej zimno, ale słońce zbliżało
się do dziury w chmurach, więc zacisnąłem zęby i postanowiłem czekać.
Z dziurami w chmurach jest odwrotnie niż z dziurą w finansach. Te pierwsze mijają same i w dodatku bardzo szybko. Z drugiej strony, przy +4 i silnym wietrze pojęcie "szybko" jest względne. Niskie słońce i zamykająca się dziura nadała widokowi trochę dramatyczny wygląd. Tak było naprawdę, to nie HDR. Chyba warto było jednak trochę zmarznąć i poczekać.
A tymczasem w domu ...
... jest tak. Taaak.
Z dziurami w chmurach jest odwrotnie niż z dziurą w finansach. Te pierwsze mijają same i w dodatku bardzo szybko. Z drugiej strony, przy +4 i silnym wietrze pojęcie "szybko" jest względne. Niskie słońce i zamykająca się dziura nadała widokowi trochę dramatyczny wygląd. Tak było naprawdę, to nie HDR. Chyba warto było jednak trochę zmarznąć i poczekać.
A tymczasem w domu ...
... jest tak. Taaak.
sobota, 13 października 2012
Realia życia konsultanta
Nie jestem już niestety nowicjuszem, i w związku z tym Firma postanowiła obdarować mnie prezentem jubileuszowym. Informację o przyznaniu nagrody i jej wybór załatwiliśmy przez Internet. To było łatwe. Dalej jednak proces nieco się skomplikował. Firma jest we Wrocławiu a ja mieszkam w Gliwicach i pracuję głównie odwiedzając naszych klientów. Wręczenie nagrody zorganizowaliśmy więc tak:
1 - Darek odebrał moją paczkę z działu kadr we Wrocławiu w poniedziałek rano
i przy okazji wspólnej wizyty u klienta w Jeleniej Górze przekazał ją Rafałowi.
2 - Dwa dni później Rafał wracał z Jeleniej Góry do Dąbrowy Górniczej,
ale przejeżdżał koło Gliwic bardzo późno wieczorem, więc nie chciał już zbaczać
z trasy do domu. Przekazał więc moją paczkę następnego dnia Markowi,
przy okazji ich wspólnej wizyty u klienta w Oławie.
3 - Z Markiem spotkałem się po kolejnych dwóch dniach u innego klienta w Krakowie.
Dostałem wtedy paczkę i już w piątek wieczorem, w domu w Gliwicach, mogłem ją rozpakować.
Radio jest super, ale na razie mogę je jedynie cmoknąć w obudowę, bo korporacja przysłała mi
zestaw z wtyczką UK. Z naszymi kontaktami nie funguje.
Pracuję w korporacji, której dział kadr na EMEA znajduje się w Zjednoczonym Królestwie, a więc:
Na szczęście teraz już dodają również przejściówkę ;)
1 - Darek odebrał moją paczkę z działu kadr we Wrocławiu w poniedziałek rano
i przy okazji wspólnej wizyty u klienta w Jeleniej Górze przekazał ją Rafałowi.
2 - Dwa dni później Rafał wracał z Jeleniej Góry do Dąbrowy Górniczej,
ale przejeżdżał koło Gliwic bardzo późno wieczorem, więc nie chciał już zbaczać
z trasy do domu. Przekazał więc moją paczkę następnego dnia Markowi,
przy okazji ich wspólnej wizyty u klienta w Oławie.
3 - Z Markiem spotkałem się po kolejnych dwóch dniach u innego klienta w Krakowie.
Dostałem wtedy paczkę i już w piątek wieczorem, w domu w Gliwicach, mogłem ją rozpakować.
Radio jest super, ale na razie mogę je jedynie cmoknąć w obudowę, bo korporacja przysłała mi
zestaw z wtyczką UK. Z naszymi kontaktami nie funguje.
Pracuję w korporacji, której dział kadr na EMEA znajduje się w Zjednoczonym Królestwie, a więc:
Na szczęście teraz już dodają również przejściówkę ;)
sobota, 6 października 2012
Paweł zaczyna stawać
Cała rodzina jest przejęta tym, że Paweł zaczyna już stawać. To zapewne jest wąskie okienko czasowe. Za miesiąc ta banalna dla nas czynność, nawet w wykonaniu Pawełka spowszednieje i trzeba będzie czekać na kolejny kamień milowy w jego rośnięciu. Ponieważ rozpoczęcie mówienia będzie trudno sfotografować, tego etapu nie mogę przegapić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

