Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2012

Wigilia korporacyjna

Jak co roku, nasza firma urządziła spotkanie wigilijne dla wszystkich swowich pracowników. Tradycyjnie, odbyło się ono w restauracji w Świętej Katarzynie, pod Wrocławiem. Zapewne była dobra wyżerka, klimatyczny kominek i miły nastrój. Zapewne były też kolędy śpiewane oraz grane na gitarze i saksofonie. Nie są to typowe instrumenty kolędnicze, ale na takich akurat grają nasi koledzy. Potem życzenia i uściski, prezenty i wszyscy rozjechali się do domów. Taka nowa świecka tradycja, w wielu firmach.

A konsultanci tradycyjnie są na projekcie. Tym razem w nieco magicznym Krakowie.
Kraków, miasto nocą

Jeździmy na jednym wózku, a i o porozumienie łatwiej w małym zespole. Nastrój dopisał i tylko szkoda, że z kolegami z pracy można się spotkać tak rzadko. Brakuje jeszcze paru osób i bylibyśmy w komplecie. 

Okazało się, że nawet w dobrej restauracji ciężko było przejeść korporacyjny limit. Po nieśpiesznej kolacji, koledzy napchani wymyślnymi smakołykami, postanowili zwiedzić jeszcze lokalny browar z żywym piwem, ... i tylko biedny kierowca musiał obejść się zieloną herbatą.

niedziela, 25 listopada 2012

Kraków po raz drugi

Duże tempo prac w tym projekcie wymusiło na naszej firmie koncentrację zasobów. To oznacza, że w jednym miejscu jest sporo konsultantów, a to z kolei przekłada się na wspólne wieczory w hotelu.
Ponieważ Kraków zawsze wart jest zwiedzania, nawet jeśli na noc nakładają się i mgła i smog, wyruszyliśmy razem oglądać zabytki.
Wawel

Na Wawelu spodziewałem się zobaczyć renesansowy Zamek Królewski, a zobaczyłem jakąś kamienicę. OK, są dwie wieże i kawałek katedry, ale ... nie tego się spodziewałem.

Co jeszcze możemy tu zrobić? Skoro górnolotna kultura zawiodła, ruszyliśmy tropić ślady miłości. Zgodnie z poradą znajomego Krakusa, o przejawy miłości najłatwiej na kładce nad Wisłą. To w końcu takie romantyczne miejsce na spacery. Drałowaliśmy tam spory kawał drogi i w końcu znaleźliśmy!
Kraków

No tak, co prawda nastrój miłości wisiał w powietrzu, a raczej na barierce, ale na nas jakoś nie spływał. No cóż, musieliśmy zrobić dobrą minę i wyruszyć dalej na poszukiwanie czegoś bardziej cielesnego.
Kraków


Jeśli jesteś ciekawy, co namacalnego znaleźliśmy, najpierw uruchom ten link:
http://www.youtube.com/watch?v=RBHZFYpQ6nc
a później kliknij poniższe "Czytaj więcej".

poniedziałek, 19 listopada 2012

Wieczór w Krakowie

Teraz walczymy w Krakowie. Niby nie tak daleko od domu, ale codzienne dojazdy z Gliwic do Krakowa dają mi się jednak we znaki. Dlatego czasem zostaję na miejscu w hotelu, zwłaszcza jeśli wiem, że jest tam jeszcze paru kolegów.

W ten wtorek wybraliśmy się, z Arturem i Januszem, na spacer po Starym Mieście. Początkowo mieliśmy tylko porozglądać się po znamienitych zabytkach i zakończyć spacer w jakiejś restauracji, nad szklanką wina. Spacer był miły, ale rześka, jesienna pogoda spowodowała to, że nasze plany zaczęły pomału dryfować od wina w kierunku jakiejś wódeczki.

Plany planami, wódeczka wódeczką, a my w końcu wylądowaliśmy w kościele Piotra i Pawła, na koncercie smyczkowym. Zupełnie przypadkowo wypatrzyłem plakat zachęcający do wysłuchania koncertu, a że jestem audiofilem neofitą, koniecznie chciałem się przekonać, jak muzyka brzmi naprawdę, tzn. na żywo.

Koncert smyczkowy, Kościół Piotra i Pawła w Krakowie

Wnioski są dwa:
  1. Odtwarzacz CD w domu nawet się nie umywa.
  2. Już nigdy nie wyjdę na spacer bez aparatu.