Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2016

Nasz Dzień Matki

Codzienność na ogół jest szara jak widok z mojego okna. Wszystko jest czyste, eleganckie, porządne i chłodne.


Czasem zaświeci tu słońce, ale jakoś niełatwo jest wykorzystać te chwile.


Na szczęście jest gdzieś daleko ktoś, kto nadaje temu całemu kołowrotowi sens.


W tej turze przyjechałem do domu na Dzień Matki. Co prawda nie jestm matką, ale też się załapałem. Nasze dzieci zaprosiły nas na obiad do restauracji modelarskiej. Główną atrakcją tego miejsca jest makieta lini kolejowej, która służy do rozwożenia napojów do stolików.


Pani za barem układa napoje w wagonikach, wskazuje na monitorze stolik docelowy, i zestaw wyrusza w drogę.


Idealne miejsce dla rodziców z małymi dziećmi. Jeśli oczywiście komuś nie przeszkadza bieganie dzieci po lokalu w pogoni za pociągami. Ale z drugiej strony, znudzone dzieci to też problem, więc może lepiej jednak żeby miały atrakcje.


W końcu nasz pociąg dojechał i Mama i zarazem Super Babcia, dla której cała ta impreza się wydażyła miała okazję rozładować nasze skoki z wagonika.


niedziela, 13 września 2015

Już po urlopie

Pierwsze dni w pracy po urlopie są w pracy zawsze ciężkie. Zwłaszcza jeśli oznaczają nie tylko powrót do codzienności zawodowej ale i emigracynjej. Tydzień w domu upłynął mi bardzo szybko, na spotkaniach z z rodziną. Rodzice, dzieci, wnuki, i moja gorączkowa potrzeba zachowania tych chwil na poźniej;

Rodzina

Rodzina

Rodzina

Starałem się najeść emocjonalnie na zapas, ale to chyba nie jest możliwe. Może jednak lepiej w takich sytuacjach odkładać aparat na bok i bardziej żyć chwilą i w niej uczestniczyć. Aparat zawsze jednak trochę oddziela o wydarzeń i sprowadza mnie nieco do roli obserwatora.

Ale mając taaaki backstage ...

Rodzina
   
... to chyba się nie da nie fotografować. 

A w moj "wielki świat", w czasie dojazdu do pracy, wyglada mniej więcej tak:

Birmingham

wtorek, 30 września 2014

Carpe diem

Mamy już koniec września i coś mi mówi, że mogą to być już jedne z ostatnich słonecznych dni w tym roku. Należało by więc poświęcić je na porządki w ogrodzie i cieszenie się słoneczną pogodą. Pracy w ogrodzie nie mam jak fotografować, bo albo pracuję albo fotografuję, a do szczęśliwego finału tych prac jest jeszcze zbyt daleko. Natomiast jeśli chodzi samo cieszenie się, to weekend wypadł całkiem nieźle.

W ulubione piątunio i sobotę mieliśmy wizytę wnuków, co zawsze sprawia dziadkom przyjemność;

Rodzina

a po ich wyjeździe zostało jeszcze sporo czasu na zabawę w sesję fotograficzną:

Rodzina

Rodzina

Rodzina

Rodzina

Nad samą techniką fotograficzną muszę jeszcze popracować, zanim wypłynę na szerokie wody wybiegów Mediolanu lub Nowego Jorku, ale pierwszy krok już mam za sobą.

Niestety nieuchronnie zbliżał się ten paskudny poniedziałkus.

niedziela, 23 marca 2014

Nowa perspektywa

Ostatnio długo nie publikowałem kolejnych relacji z moich podróży. Nie dlatego bym przestał fotografować, ale dlatego, że sama podróż była raczej wewnętrzna a i relacje z tej podróży były raczej prywatne. W końcu jednak dotarliśmy do takiego momentu, że jednak coś można opowiedzieć.

Fotografowanie całej historii zacząłem od tego, że
       Kliknij aby powiększyć

Umówiliśmy się więc na sesję, po to by zrobić parę pamiątkowych zdjęć:   
Kliknij aby powiększyć

No i od pewnego czasu mamy nowego skarba:
Kliknij aby powiększyć

Trzeba przyznać, że teraz wszystko wygląda inaczej niż kiedyś i wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy się patrzy:
Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć




środa, 8 stycznia 2014

Zabawa w stylu "Kicz"

Impreza towarzyska nie może sprowadzać się jedynie do siedzenia przy stole i jedzenia. Dlatego wymyślamy z przyjaciółmi jakieś zabawy, tak aby rozruszać nasze towarzystwo. W tym roku Sylwester był pod znakiem kiczu. Sukienka za 19 złotych, gitara z piwnicy, torebka z dna szafy. Tylko prawdziwe sombrero z Meksyku było eleganckie.


Atmosfera spotkania i tak zależy od nas samych, więc czasem dobrze uwolnić się od wymogów konsumpcjonizmu i na luzie, ale z poczuciem, że sytuacja jest niecodzienna, spotkać się, pogadać i pobawić się.



Białe i złote marynarki, błyszczące spodnie, dziwne wisiory i łańcuchy, ... Nasi na co dzień eleganccy i powściągliwi przyjaciele, w życiu by tak nie wyszli na ulicę, ale poszaleć na zabawie? Czemu nie?


Tymczasem Młodzi, uwiązani dziećmi w domu, spędzili ten czas w sposób bardziej dystyngowany, w towarzystwie Filharmoników Wiedeńskich.


Zawsze myślałem, że szaleństwa i wygłupy bardziej pasują młodym, ale widać niekoniecznie tak jest.


poniedziałek, 15 października 2012

Pogoda wraca do normy

Norwegowie są zachwyceni tegoroczną pogodą. Słońce w sumie świeciło tego lata dłużej niż przez dwa tygodnie i było sporo dni bez deszczu. Postanowiłem więc złapać trochę tej norweskiej złotej jesieni. Na dachu hotelu trochę wiało i było raczej zimno, ale słońce zbliżało się do dziury w chmurach, więc zacisnąłem zęby i postanowiłem czekać.

Stavanger
Z dziurami w chmurach jest odwrotnie niż z dziurą w finansach. Te pierwsze mijają same i w dodatku bardzo szybko. Z drugiej strony, przy +4 i silnym wietrze pojęcie "szybko" jest względne. Niskie słońce i zamykająca się dziura nadała widokowi trochę dramatyczny wygląd. Tak było naprawdę, to nie HDR. Chyba warto było jednak trochę zmarznąć i poczekać.
Stavanger
A tymczasem w domu ...
 ... jest tak. Taaak.

sobota, 6 października 2012

Paweł zaczyna stawać

Cała rodzina jest przejęta tym, że Paweł zaczyna już stawać. To zapewne jest wąskie okienko czasowe. Za miesiąc ta banalna dla nas czynność, nawet w wykonaniu Pawełka spowszednieje i trzeba będzie czekać na kolejny kamień milowy w jego rośnięciu. Ponieważ rozpoczęcie mówienia będzie trudno sfotografować, tego etapu nie mogę przegapić.