Zdaniem wielu ludzi Katowice to przemysłowe i niezbyt urodziwe miasto. I trzeba przyznać, że przez długie lata opinia ta była w pełni uzasadniona. Z przyjemnością jednak, my mieszkańcy aglomeracji, stwierdzamy że czasy się zmieniły i Katowice mogą teraz być dumne i ładne. Na wizytę w Muzeum Śląskim muszę jeszcze trochę poczekać, ale pierwszą wizytę w siedzibie NOSPR-u mamy już za sobą.
Po pierwsze jesteśmy dumni z tego, że Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia ma siedzibę w Katowicach, po drugie z tego, że Wojciech Kilar mieszkał w Katowicach, no i w końcu sama siedziba NOSPRu jest niezależnym powodem do dumy.
Ciężko jest zbudować salę koncertową na światowym poziomie tuż koło ruchliwej trasy tranzytowej, w centrum dużego miasta. Dlatego też budynek ten składa się z warstwy zewnętrznej, zawierającej pomieszczenia biurowe i siedzibę orkiestry oraz z wewnętrznej betonowej kapsuły, która mieści w sobie właściwą sale koncertową. Całość robi wrażenie.
Hol jest prawie czarno biały. Białe ściany korytarzy i marmury oraz czarna kapsuła sali koncertowej. Nawet goście na takie wydarzenie ubierają się głównie na biało czarno. Jedynie drewno poręczy i z rzadka jakiś kolorowy żakiet łamią tą surową tonację.
A w środku za to panuje zupełnie inna atmosfera. Po sprawdzeniu biletów surowe do tej pory światło staje się nagle ciepłe, a wnętrze zdaje się być z całkiem innej bajki. Błyszcząca czerń betonowych ścian, ciepłe drewno i wielka przestrzeń zdawały się obiecywać nam niezwykłe doznania. No i obietnicy tej dotrzymały.
W pewnym momencie muzycy zaczęli się schodzić i trzeba było już schować aparat. Jeszcze tylko chwila na dostrojenie się do pierwszych skrzypiec i rozpoczął się koncert. Mój ulubiony 1. Koncert fortepianowy b-mol Czajkowskiego. Pomyślałem, że chyba muszę kupić lepsze kolumny, bo w domu, z płyty CD to tak nie brzmi jak na żywo ;)
Kolejny raz mogłem użyć aparatu dopiero wtedy gdy dyrygent i orkiestra przyjmowali aplauz widowni. Biedak się nachodził, bo wywoływano go wiele razy.
Postanowiłem wkrótce tu jeszcze wrócić, i to nie tylko na koncerty. Sama architektura i otoczenie tego miejsca wydają się być magiczne dla fotografa.
Więcej o tym miejscu można doczytać tutaj . No i oczywiście zapraszam na koncerty :)
Skoro i tak już muszę tyle jeździć, to się trochę porozglądam. Gdyby nie fotografia, nie zauważyłbym wielu atrakcyjnych rzeczy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 lutego 2015
niedziela, 24 sierpnia 2014
Tydzień Kultury Beskidzkiej czyli tańce bałkańskie
Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi na mnie, za wrzucenie zespołów z różnych krajów do jednego worka "Bałkany". Ale to w końcu jest blog podróżniczy a nie dokumentacja festiwalu. Jeszcze następnego dnia pamiętałem, kto jest z Chorwacji, kto z Kosowa lub Bułgarii, a kto z Bośni i Hercegowiny. Po tygodniu jednak wszystkie te niuanse lekko się zatarły i pozostały mi w pamięci jedynie "Bałkany".
Pierwsze tańczyły chorwackie, wyszywane spódnice,
białe spódnice z czarnymi fartuchami, ale z wyszywanymi cholewkami, ...
spódnice z fartuchami z kilimów, ...
spódnice wyszywane na złoto (z jednego z najuboższych krajów UE), ...
Węgrzy z Siedmiogrodu, który leży w Rumunii (dlatego mężczyźni są ubrani po węgiersku a kobiety po rumuńsku), ...
i jeszcze brązowe spódnice...
Muzyka i widowisko na żywo chyba zawsze są wciągające, a feria kolorów do tego i poczucie uczestniczenia w tym widowisku dają naprawdę silne, pozytywne emocje. A że tancerze siedzieli na widowni, czekając na swoją kolej występów, to poczucie zanurzenia się w widowisku było jeszcze silniejsze.
Zapraszam za rok, inne zespoły będą występować, ale na pewno będzie równie widowiskowo :) .
Pierwsze tańczyły chorwackie, wyszywane spódnice,
później czarne spódnice, ...
białe spódnice ale z czerwonymi fartuchami, ...
białe spódnice z czarnymi fartuchami, ale z wyszywanymi cholewkami, ...
spódnice z fartuchami z kilimów, ...
spódnice wyszywane na złoto (z jednego z najuboższych krajów UE), ...
Węgrzy z Siedmiogrodu, który leży w Rumunii (dlatego mężczyźni są ubrani po węgiersku a kobiety po rumuńsku), ...
i jeszcze brązowe spódnice...
Muzyka i widowisko na żywo chyba zawsze są wciągające, a feria kolorów do tego i poczucie uczestniczenia w tym widowisku dają naprawdę silne, pozytywne emocje. A że tancerze siedzieli na widowni, czekając na swoją kolej występów, to poczucie zanurzenia się w widowisku było jeszcze silniejsze.
Zapraszam za rok, inne zespoły będą występować, ale na pewno będzie równie widowiskowo :) .
wtorek, 19 sierpnia 2014
Tydzień Kultury Beskidzkiej czyli Teraz Polska
Pierwszym polskim zespołem byli Rzeszowiacy z Mielca. Tańce rzeszowskie są chyba najbardziej żywiołowe, więc było na co popatrzeć.
Z za kulis występy obserwował tancerz turecki, który pewnie ze zgrozą obserwował i myślał: "Oni w tańcu dotykają kobiet!".
A nasi tylko wirowali i furgali jak się patrzy:
Drugim w kolejności był zespół Lublin z Lublina. Zaczęli od tańców i strojów łowickich, ...a może kurpiowskich?
Też niczego sobie. Równie dynamicznie co kolorowo.
Potem był pokaz kultury szlacheckiej i ułańskiej. Po chłopskiej witalności i żywiołowości, pańska zabawa była jakoś tak dostojnie nudnawa. Stroje przebogate, ale taniec polegał głównie na spacerowaniu.
I w końcu przyszedł czas na wiejską zabawę. Grojcowianie z Wieprza dostali Grand Prix tego festiwalu. Chyba nie tylko za same tańce, ale również za to, że to nie jest folklorystyczny zespół estradowy, ale kultywowanie tradycyjnej kultury lokalnej jest częścią wychowywania młodzieży w szkole.
Zabawa zwykle zaczyna się tak, że wszyscy stoją pod ścianami, patrzą i czekają. Ale muzyka już grała, więc dziewczyny straciły cierpliwość i zaczęły tańczyć same ze sobą.
W końcu ktoś starszy zarządził tańce zorganizowane, tak by zachęcić wszystkich do udziału i rozkręcić towarzystwo.
Potem, rozbawieni tancerze dawali już sobie sami radę;
Atmosfera była już gorąca, więc w końcu przyszła pora na popisy i zaloty;
No i na koniec, po zabawie, czas było wracać do domu. Zabawa była chyba udana, bo nikt jakoś nie wracał sam.
Z za kulis występy obserwował tancerz turecki, który pewnie ze zgrozą obserwował i myślał: "Oni w tańcu dotykają kobiet!".
A nasi tylko wirowali i furgali jak się patrzy:
Drugim w kolejności był zespół Lublin z Lublina. Zaczęli od tańców i strojów łowickich, ...a może kurpiowskich?
Też niczego sobie. Równie dynamicznie co kolorowo.
Potem był pokaz kultury szlacheckiej i ułańskiej. Po chłopskiej witalności i żywiołowości, pańska zabawa była jakoś tak dostojnie nudnawa. Stroje przebogate, ale taniec polegał głównie na spacerowaniu.
I w końcu przyszedł czas na wiejską zabawę. Grojcowianie z Wieprza dostali Grand Prix tego festiwalu. Chyba nie tylko za same tańce, ale również za to, że to nie jest folklorystyczny zespół estradowy, ale kultywowanie tradycyjnej kultury lokalnej jest częścią wychowywania młodzieży w szkole.
Zabawa zwykle zaczyna się tak, że wszyscy stoją pod ścianami, patrzą i czekają. Ale muzyka już grała, więc dziewczyny straciły cierpliwość i zaczęły tańczyć same ze sobą.
W końcu ktoś starszy zarządził tańce zorganizowane, tak by zachęcić wszystkich do udziału i rozkręcić towarzystwo.
Potem, rozbawieni tancerze dawali już sobie sami radę;
Atmosfera była już gorąca, więc w końcu przyszła pora na popisy i zaloty;
No i na koniec, po zabawie, czas było wracać do domu. Zabawa była chyba udana, bo nikt jakoś nie wracał sam.
piątek, 8 sierpnia 2014
Tydzień Kultury Beskidzkiej czyli tańce meksykańskie
Jeśli lubisz kolory, a zwłaszcza wirujące kolory, to występ zespołu z Meksyku musiał by Ci się podobać. Kolorowo, szybko, wirująco, falująco i ... tyle. Taniec Meksykanów był widowiskowy, ale składał się głównie z wywijania kieckami. Patrzyło się na to z przyjemnością, ale uznania jury to on nie zyskał.
Panowie cały czas grzecznie trzymali ręce z tyłu, tak jakby bali się dotknąć przez przypadek swoich partnerek.
Na koniec przyszła pora na bardziej zaawansowane figury ...
i paradę finałową
Kolorowo, wesoło ale bardziej estradowo niż folklorystycznie. Ale z drugiej strony, co ja mogę wiedzieć o oryginalnym folklorze Meksyku?
Panowie cały czas grzecznie trzymali ręce z tyłu, tak jakby bali się dotknąć przez przypadek swoich partnerek.
Na koniec przyszła pora na bardziej zaawansowane figury ...
i paradę finałową
Kolorowo, wesoło ale bardziej estradowo niż folklorystycznie. Ale z drugiej strony, co ja mogę wiedzieć o oryginalnym folklorze Meksyku?
Subskrybuj:
Posty (Atom)