wtorek, 18 września 2012

Chmielowa Pani

Zasiał przypadek krzak chmielu w ogrodzie.
Chodziłem ten krzak oglądać co dzień.
Wyrósł ten chmiel jędrny i krzepki.
Całkiem podobny do dziadkowej rzepki.

Mieliśmy zamiar nawarzyć domowego piwa na własnym chmielu. Niestety Darek, nomen omen Chmielewski, skrytykował ten pomysł mówiąc, że dziki chmiel samosiejka do browarnictwa się nie nadaje. Darek jest naszym ekspertem, który już niejedną warkę uwarzył, więc polemizować z tak zacnym piwowarem nie wypadało. Tak po prostu wyrzucić krzak, z którym wiązałem tyle nadziei szkoda. Postanowiłem zatem wykorzystać go do zdjęć. Upletliśmy zatem wianek i coś jeszcze i proszę:
Chmielowa Pani

sobota, 15 września 2012

Bitwa o Zamek

Na zamku w Chudowie panował niegdyś zły i bezecny kasztelan. Pewnego razu wysłał on był swoich rycerzy do wsi, aby mu przywiedli jakoweś dziewki do uciech. Takoż też się stało.



czwartek, 13 września 2012

Spacer w deszczu

Kolejny deszczowy dzień ślimaczył się za oknem, a ja miałem nazajutrz wyjechać. Nie chciałem spędzić kolejnego wieczoru przed telewizorem, więc zapakowałem Alfę to plastikowej torby i ruszyłem na spacer, pożegnać się z tym miejscem na kolejne dwa tygodnie.

środa, 29 sierpnia 2012

Panele drzwiowe

   Jeśli jeździsz Volkswagenem Caddy lub Golfem, to całkiem prawdopodobne, ze wewnętrzną część drzwi w twoim aucie wyprodukowano właśnie w Swarzędzu. Do wytłoczki z blachy montuje się tutaj cały szereg prowadnic szyb, rolek i cięgien oraz elementów zamka. Później cały ten zespół ląduje pomiędzy zewnętrzne poszycie drzwi i płat tapicerki od środka.

  Ponieważ pracę miałem rozpocząć we wtorek rano, przyjechałem na miejsce już w poniedziałek wieczorem. W ciągu dnia było ciepło i słonecznie, więc liczyłem na spacer przed snem, w miły letni wieczór. W końcu jeszcze sierpień. Pierwsze zaskoczenie spotkało mnie w momencie wysiadania z samochodu. Choć przez całą drogę w aucie było 21 stopni, po otwarciu drzwi owiał mnie jesienny chłód. Drugie zaskoczenie odczułem, gdy pani w recepcji zapytana o atrakcje wizualne Swarzędza popatrzyła się na mnie z zakłopotaniem i spytała się "A czego się Pan spodziewa?".

   Pomimo mało zachęcających zapowiedzi zaniosłem walizkę do pokoju i ruszyłem na miasto w poszukiwaniu moich widoków. Lato zbliża się do końca i zdaje się, że już nadeszła pora na nocne zdjęcia miasta. Przy takiej pracy jak moja, na nic innego chyba nie mam co liczyć.


czwartek, 16 sierpnia 2012

Wielka Świstówka

   To nasz ostatni dzień na Słowacji. Ponieważ w Słowackim Raju przeszliśmy już prawie wszystko, postanowiliśmy jeszcze raz odwiedzić Tatry. Padło na Wielką Świstówkę. Czesiek miał ochotę zaliczyć Jagnięcy Szczyt, ale peleton uznał, że będzie usatysfakcjonowany samym oglądaniem szczytu Łomnicy.

   Dojeżdżając do do Tatr cieszyliśmy się ładną pogodą. Przecież te obłoczki tak malowniczo wyglądały ... Ponieważ chmurki rwały się a my wybieralismy się na szczyt, więc pełni optymizmu liczyliśmy na słoneczną pogodę.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Słowacki Raj - Betlanovce

   Pensjonat Real w Betlanovcach okazał się strzałem w dziesiątkę. Dla nas, czyli turystów, którzy nie potrzebują telewizora w pokoju, lecz dogodnego dojścia do szlaków, ten pensjonat to było to. Dojście do kampingu Podlesok zajmowało nam 30 minut, a po drodze był zajazd, w którym wracając można było zjeść obiad. Pensjonat ma cztery pokoje, czyste i ładne, z własnymi łazienkami.

   Przed budynkiem z pokojami mieliśmy wiatę, pod którą przygotowywaliśmy i jedliśmy śniadania i kolacje. Nie wiem jak w zimie radzą sobie narciarze, ale w lecie zajęcia pod gołym niebem są OK. W razie niepogody można by było korzystać z kuchni turystycznej w piwnicy domu gospodarzy, ale my nie potrzebowaliśmy tej opcji. Całości dopełnia jeszcze dostępne jest na podwórku WiFi, choć nie w każdym miejscu.

  Dla zainteresowanych możemy polecicć http://www.slovenskyraj.sk/real/

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Słowacki Raj - Piecki

   To miała być nasza ostatnia wycieczka po Słowackim Raju. Dziewczyny zostały odpoczywać i opalać się, a my nienasyceni, mieliśmy przejść ostatni dostępny od naszej strony wąwóz. Co prawda gospodarz naszego pensjonatu uprzedzał, że tam nie ma nic nadzwyczajnego, ale postanowiliśmy nie odpuszczać.

   I całe szczęście, bo była to wyśmienita trasa. Po pierwsze - do Piecek można było dojechać autobusem prosto z Betlanovic. Po drugie - było tam pusto, a więc kontakt z przyrodą a nie tłumem innych turystów. Po trzecie - samej trasie nie było czego zarzucić, podejścia jak się patrzy, tzn. na miarę Słowackiego Raju.

   Szlak jak zwykle zaczynał się dolinką, a raczej wąwozem, do którego wpadało jeszcze trochę słońca i szło się wzdłuż płytkiego potoku.


niedziela, 5 sierpnia 2012

Strbske Pleso

Po trzech dniach intensywnych wędrówek po Słowackim Raju uznaliśmy, że jesteśmy wystarczająco rozgrzani i przygotowani do wejścia w Tatry. Na początek padło na Prednie Solisko. Trzy lata temu byliśmy tutaj w trakcie długiego weekendu Bożego Ciała, ale szlak powyżej schroniska był wtedy jeszcze zamknięty.  Dlatego tym razem zależało mi na dokończeniu tej trasy. Szczyt ma co prawda 2093 metry, ale jeśli się już wie, że kolejką linową można dojechać prawie na wysokość 1600 metrów, to wycieczka ta powinna być jak bułka z masłem. Pogoda pocztówkowa, tłumy raczej wczasowiczów niż turystów, więc ruszamy na luzie.