Pokazywanie postów oznaczonych etykietą statki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą statki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Restauration

W tym tygodniu, po pracy wybrałem się na spacer w nieco innym kierunku niż zwykle. Odkryłem wzgórze z nieco innym widokiem na Stavanger. Zawsze gdy odszukany widok jest inny niż dotychczasowe, wycieczkę uważam za udaną. Tym razem trafiłem jednak na coś dodatkowego - historię Restauration. 

Stavanger


W osiemnastym i dziewiętnastym wieku z Norwegii do Ameryki północnej wyemigrowało ponad 800 000 ludzi. Dla czteromilionowego społeczeństwa, to naprawdę bardzo dużo. Symbolem tej emigracji dla Norwegów jest slup Restauration, który podobnie jak statek Myflower dla Brytyjczyków, jest symbolem emigracji, i podróży w jedną stronę, do Nowego Świata.


Pierwszy rejs miał miejsce w roku 1825, co zostało upamiętnione pomnikiem na wzgórzu, przy wejściu do portu Stavanger. Podróż przez Atlantyk małym stateczkiem musiała być ciężkim przeżyciem. Choćby z uwagi na swoją długotrwałość, pewnie była uciążliwa.

Restauration

Jorn Fiesja to, jak mniemam, człowiek, który zorganizował budowę repliki tamtego stateczku, i po 185 latach żagle Restauration ponownie bieleją nad wodami Atlantyku.

Restauration

Obecnie łódź ta służy do rejsów wycieczkowych w pobliżu Stavanger.

Restauration

Restauration

W dzisiejszych czasach nikt by chyba jej nie pozwolił na rejs przez Atlantyk. Duży i stalowy Tytanik, to było coś całkiem innego.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Another day in London


In fact, it was mostly in Greenwich. I dreamed about this point since I was a schoolboy. Era of great geographical discoveries and the era of great sailing ships were this thing, what made my imagination worked hard. Ships named Clippers were culmination of sailing navy glory. Next step belonged to steam ships.

Cutty Sark is one of the most famous merchant fleet sail ships, so being so close, I had to visit her.


Cutty Sart 

Cutty Sark

Cutty Sark

Greenwich is for many people a synonim of meridian zero. Visit in Royal Astronomy Observatory is only place, where one can stand in both hemisferes, eastern and western in the same time. I also can't miss such opportunity.

Greenwich

This is where navigators of ships had set their chronometers so as to later be able to determine longitude, upon the moment when sun reached its highest position at sky.

Greenwich

Nowadays new source of British welness is next to old source of glorry.

London

Marco had more practical approach to London's attractions. Soho and Covent Garden gave us a nice balans from seeing museums and VIPs (Very Important Places).


London

Nice trip, but next time I will focus only on one attraction. Seeing and visiting too much in too short time, made me dazed. I am afraid, that I lost many of details and possible emotions. London - see you next time, maybe somebody else will order my work here.

sobota, 13 kwietnia 2013

Le Roi est mort, vive le Roi


  • I used to work for CSBI, but they sold the business, so I kept working under Largotim logo.
  • I used to work for Largotim, but they sold the business, so I kept working under TRW ISCS logo. 
  • I used to work for TRW ISCS, but they sold the business, so I kept working under QAD logo. 
  • I used to work for QAD, but they sold the business, so I keep working under DSR logo.

How should I explain to employer, that I'm not a jumper?

Two posts ago I wrote that it was my last QAD trip to Norway. Now I can write, that it is my first DSR trip to Norway. Le Roi est mort, vive le Roi.

There are the first announcements of spring in Stavanger. Open-air cafes become filled with guests,

Stavanger

... sailors start preparing their yachts in marinas,

Stavanger

... and clear sky allows to watch sunrise and sunset. Next month such views will require too much scarifice,

Stavanger

... and gulls prepare themselves for nesting.

Stavanger

But can I say, that nothing has changed?

środa, 12 grudnia 2012

Początek zimy

Jakoś tak zauważyłem, że tydzień spędzony na codziennych dojazdach do Krakowa nie pozostawia mi wolnego czasu. Niby jestem w domu, ale mnie nie ma. Zaś projekt, w którym nocuję w hotelu, co prawda pozbawia mnie życia rodzinnego, ale za to daje trochę wolnego czasu. Mogę nie przepadać za nocowaniem poza domem, ale mam za to okazję wyjść i przespacerować się po mieście. Ty m razem trafiła się okazja zobaczenia zimy.

W porcie widać już nastrój świąteczny. Wystrój, światła i choinki zdają się mówić "Boże Narodzenie już tuż, tuż". Chociaż pogoda i nastrój są ewidentnie zimowe, to nie odstrasza to twardych Norwegów od siedzenia w ogródkach restauracyjnych. Na głowę nie leci, więc można siedzieć.


zima w mieście

A choinki tutaj kupuje się prosto z łodzi.
choinki



Nie sądzę, aby norweskie dzieci wierzyły w to, że Święty Mikołaj przyjeżdża do nich na motorowerze, ale w restauracji, do której wybraliśmy się z Fryderykiem, naszym francuskim kolegą, właśnie taka była dekoracja. Jeśli ktoś z Was będzie w Stavanger szukał miejsca na obiad, to polecam Egon. Restauracja Egon jest stylowa i dobrze karmią.

motorower



Po kolacji namówiłem jeszcze Fryderyka na spacer po centrum miasta. Krótki, bo był zbyt cienko ubrany, a głupio by było na Święta przywieźć do domu oprócz zdjęć jeszcze grypę. Centrum Stavanger to głównie port Skagen oraz okolica jeziorka Breiavatnet. Jeziorko w większości już zamarzło, więc na pozostałej wolnej przestrzeni tłoczy się pełno ptaków. Nas jednak skusiło do przyjścia tu nie otwarta toń, lecz obficie oświetlone drzewa. Szybki marsz, parę fotek i wracamy do hotelu.





W drodze powrotnej mijamy jeszcze kawałek Starego Stavanger. Śnieg spowodował to, że zrobiło się jakby jaśniej, więc jest szansa na kolejne zdjęcie białych domów na tle czarnego nieba. W dzień ten widoczek jest raczej bez wyrazu, za to teraz – oceńcie sami. 




Po drodze jeszcze spotkałem dwóch chłopców, którzy postanowili przerobić zwykłe skrzyżowania ulic na rondo, i to bez dopłaty z Unii Europejskiej. Ulepili bałwana na środku skrzyżowania, a samochody przyzwyczajone do bezwzględnego pierwszeństwa pieszych, mijały ich ze stoickim spokojem. Nie były to zbyt ruchliwe ulice, ale zawsze to ulice. Najwyraźniej ludzie tu potrafią mieć dystans do rzeczywistości.

bałwan