niedziela, 22 kwietnia 2018

Muzeum motocykli w Birmingham

Cudowne sześćdziesiąt lat brytyjskiej motoryzacji. Wszystko rozgrywało się tu, wokół West Midlands. Tu był potencjał utworzony przez produkcję maszyn parowych i tu funkcjonowało kilkanaście mniejszych lub większych wytwórni motocykli. Ta historia zaczęła się razem z wiekiem dwudziestym i trwała aż do momentu gdy Japończycy wkroczyli na arenę oraz gdy samochody stały się tak tanie, że wygryzły motocykle z powszechnego użytku.





Początki były trochę rowerowe a trochę wiklinowe.






Daty z naszej historii:


Rewolucja Październikowa i pierwsza Wojna Światowa










Okres Młodopolski







Przewrót Majowy Józefa Piłsudzkiego




Wybuch wojny:






Pogoń za osiągnięciami







No i odlot prawie kosmiczny




Pierwszy boxer i od razu górnozaworowy:




Royal Enfield; o mało co a byśmy takiego mieli







Uff, napatrzyłem się do syta.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Początek sezonu rowerowego

Nareszcie w końcu przestało padać. Wiele tygodni szarugi spowodowało nie tylko to, że na polach stoi woda ale i to, że wodą nasiąkł mój nastrój. Dlatego gdy w końcu w sobotę wyszło troche słońca postanowiłem ruszyć się z domu i wypedałować z siebie całą tą stęchliznę.


Wybrałem ścieżkę wzdłóż kanału, w kierunku parku wodnego, którą pamiętałem jeszcze z mojego pierwszego tu pobytu. Nawet bez liści na drzewach wyglądała swojsko i tchnęła jakimś takim spokojem. Może część tego nastroju tworzą dzikie gęsi, które nie boją się ludzi. Zapewnie dlatego, że zawsze traktowane są przyzwoicie?




Przyzwyczaiłem się do widoku starych i nieco slumsowatych domów w mojej dzielnicy. Zato to nowe osiedle nad kanałem wydało mi się naprawdę luksusowe i elegancie. Prawie jednakowe nowe domy, porządne i nawet rur kanalizacyjnych nie puścili po wierzchu. Jak na to miasto to naprawdę musi być eksluzywna dzielnica. Sam już nie wiedzialem co bardziej podziwiać; eleganckie domy czy to, że grupka znajomych wybrała się razem na przejażdżkę barką.




Niestety miasto leży na górce, więc co kawalek są śluzy i w związku z tym zawsze ktoś musi iść na piechotę wzdłóż kanału, obsługując kolejne śluzy.




Bardziej za miastem ścieżka wzdłóż kanału okazała się mocno błotnista, dlatego postanowiłem poszukać lepszej drogi. Kiedy się już odnalazłem, okazało się że jestem koło Kingsbury Manor House. W sumie to tam chciałem dojechać, ale jakoś i ten budynek był nie z tej strony, z której się spodziewałem, i rzeka płynęła jakby w druga stronę. No cóż, kto drogi prostuje ten w domu nie nocuje.




Wracając trzymałem się już konsekwentnie ścieżki wzdłóż kanału. Miałem okazję obejrzeć małe domki zbudowane dla robotników obslugujących kanał i jego śluzy oraz większe posiadłości nadzorców i farmerów. Nie tylko ja wybrałem się tą trasą. Po drodze spotykałem innych spacerowiczów,




... barki cumujące przez zimę wzdłóż kanału i czekające na bardziej zdecydowany początek sezonu.







Przejechałem tego dnia34 kilometry. Jak na mnie i jak na pierwszy raz, to całkiem dość.

czwartek, 29 marca 2018

Regaty

Od zawsze wiedziałem o corocznej rywalizacji dwóch sławnych brytyjskich uniwersytetów; Oxford i Cambridge. I nazwy uniwersytetów i regaty wioślarskie na Tamizie wydawały mi się tak mityczne i arystokratycznie odjechane jak wyścigi konne w Ascot, sama Królowa i sam niewiem co jeszce. Aż tu nagle stało się. Wyczytałem w Internecie, kupiłem bilet na autobus i tak najzwyczajniej pojechałem oglądać.




Dla większości obecnych była to poprostu doskonała okazja do spotkań towarzyskich przy szklaneczce ulubionego napoju, porozmawiania i do poprostu bycia razem. Po obu stronach rzeki było tłoczno i wszędzie panowała ożywiona atmosfera. A ja ze swoim aparatem dopchałem się jakoś do barierki na brzegu i czekałem.









Sporo również działo się na wodzie. Nie wiedziałem, że jest tu tyle klubów wioślarskich i że jest to również forma życia towarzyskiego. Przed właściwymi regatami uniwersyteckimi odbywały się wyścigi amatorów. Najpierw spacerowym tempem pod prąd rzeki a później seria wyścigów z prądem. Tak naprawdę to w górę rzeki, ale ponieważ był czas przypływu, to z prądem.







W pewnej chwili pojawili się i właściwi zawodnicy, najpierw dziewczyny a chwile poźniej i chłopaki. Od razu było poznać, że ich łodzie są wyczynowe, a ich miny mówiły o woli walki.











O wyznaczonym czasie załogi ustawiały się na lini startu, gdzie sędziowie przytrzymywali łodzie za rufy. Pierwsze startowały załogi żeńskie, panowie godzinę później. W tym momencie najlepszy widok był chyba z mostu.








O 16:31 ruszyły panie! Prawie przeoczyłem ten moment!








A potem było tylko mig i już ich nie było.










Tuż za zawodniczkami płynęła flotilla sędziów, trenerów reporterów i kto tam wie jeszcze.




Na miejsce dotarłem na godzine przed startem. Parada i wyścigi amatorów trwły może 20 minut ale same regaty widziałem chyba tylko przez minute. Podobnie jak na meczu piłkarskim, ci którzy ogladali w telewizjii może nie odczuwali tak tej atmosfery, ale widzieli zdecydowanie wiecej.







środa, 14 marca 2018

Miejska biblioteka w Birmingham

Z mojego pierwszego pobytu w Burmingham zapamiętałem, że bardzo mi się podobała wycieczka do miejskiej biblioteki. Nie to, żebym jakoś wiele wtedy czytał, ale polubiłem to miejsce i tą atmosferę. W tym moim nowym angielskim wcieleniu postanowiłem odwiedzić ją ponownie.


Na wejściu jest katalog. Wiadomo, bez katalogu nie ma biblioteki. A żeby było tanio i nowocześnie, to katalog jest skomputeryzowany.









Sam księgozbiór jest na wyższych piętrach. Wjazd schodami na kolejne piętra nie tylko spowodował, że byłem wyżej, ale również bardziej czułem się "w środku".




I jeszcze wyżej. No teraz będąc w sercu tego przybytku już nie mogłem nie czytać. Zapisałem się więc do biblioteki, otrzymałem kartę biblioteczną i wypożyczyłem sobie pierwszą książkę. Oczywiście wszystko to odbywało się na komputerach rozstawionych tu i tam.













Na poziomach ogólno dostępnych jest sporo do poszukania. A całkiem na górę już nie wpuszczają. Tam jest sejf, a w nim same białe kruki.




Miłym zaskoczeniem dla mnie było spostrzeżenie, że tutaj nie ma podziału na wypożyczalnię i czytelnię. Ludzie siedzieli przy licznych stołach poustawianych i pod oknami i pomiędzy regałami. Ogólnie panowała tu atmosfera bardziej domowa niż dostojna.


Biblioteka w Birmingham


Biblioteka w Birmingham


Nie miewam tu zbyt wiele wolnego czasu, ale jeśli by się takowy przytrafił, zwłaszcza w chłodny albo deszczowy dzień, to z przyjemnością przyjadę do tej biblioteki coś poczytać. Choćby z własną książką.



czwartek, 8 lutego 2018

Nasze nacjonalizmy

Będąc mniej lub bardziej tymczasowym emigrantem w Zjednoczonym Królestwie, dostrzegam różne przejawy brytyjskiego nacjonalizmu. A to ktoś w oknie swojego domu wywiesi flagę Anglii, z krzyżem św, Grzegorza, tak jakby reszta krajów UK była jakoś mniej ważna, a to gdzieś wydrukują ulotki nawołujące do uczynienia Wielkiej Brytanii znów wielką.

The flag of England is derived from St George's Cross.

Znam takie nastroje i z naszego polskiego podwórka, ale teraz kiedy ja jestem tutaj, mają one jakiś inny posmak. Dlatego z wielką przyjemnością trafiłem na artykuł na portalu BBC, w którym opisano pierwszych prawdziwych Brytyjczyków. W skrócie mówiąc naukowcy odnaleźli najstarszy szkielet człowieka na Wyspach Brytyjskich, który jest prawie kompletny oraz zawiera dobrze zachowane DNA. Na jego podstawie dokonano rekonstrukcji głowy pierwszego Brytyjczyka. Wyszło na to, że miał on ciemną skórę i kręcone włosy. I dobrze im tak!


Ciekawe jak wyszła by taka rekonstrukcja pra Polaka i jak na nią zareagowali by Wszechpolacy.

Oryginalny materiał można obejrzeć pod adresami zamieszczonymi poniżej:

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Zabawa sylwestrowa 2017

Nie chcemy przesiedzieć całego wieczoru przy stole. Chcemy zrobić coś dziwnego. Na przykład ... przebierzemy się za obrazy... Taki był plan.

Zabawa była dość spontaniczna i nasze postacie niezbyt wiernie oddawały oryginały, ale skoro to miała być tylko zabawa ...

Na pierwszy ogień poszedł obraz Auguste Renoir - "Dziewczyna czesząca włosy":

 Halina

Następnie obraz Claude Buck - "Czytelniczka":

Marcela

Kolejnymi były obraz Vincenta Van Gogh - "Portret kobiety z czerwoną wstążką":

Grażyna








oraz obraz Gustawa Klimta - "Pocałunek":

Zuzanna i Andrzej


Następnie przyszła kolej na panów. Obraz Jana Matejko - "Stańczyk":

Czesiek

Obraz Józefa Chełmońskego - "Bociany", gdzie Stefan zarządał bilokacji:


Stefan 2Stefan

i w końcu obraz Giovanni Battista Moroni - "Krawiec":

Marek


Niestety w całym tym zamieszaniu i przepychankach nie zrobiliśmy sobie zbiorówki, zostały same panie:

Nasze Panie

Miłe wspomnienie. Zostało tylko życzyć wszystkim oglądającym Szczęśliwego Nowego Roku.



piątek, 6 października 2017

Ksawery w Brzezince

Jeszcze nigdy nie pracowałem w ogrodzie o północy. Ale widząc powalone drzewo usiłujące schować się przed wiatrem w naszej sypialni, musiałem działać.

Ksawery w Brzezince
 
Jeszcze nigdy piłowanie ręczną piłka nie szło mi tak szybko. Może dlatego, że do tej pory zawsze robiłem to w dzień, a najwyraźniej należy to robić w nocy?