Zima teraz jakaś taka łaciata, czyli łaskawa dla turysty, który nie jeździ na nartach i nie lubi brodzić w śniegu. Wybrałem się więc na kolejną wycieczkę. Byłem już na najwyższym polskim szczycie Gór Opawskich, na Biskupiej Kopie, a teraz wybrałem się na najwyższy szczyt czeski, Prićny Vrch (OK/MO-015). Jak zwykle za punkt startowy wybrałem jak najwyżej położony, publiczny parking i tym razem było to przy kościele Św. Marii Pomocnej. Chodząc po Prićnym Vrchu trzeba uważać, ponieważ jest tu również kościół Św, Anny i łatwo ze szczytu wrócić nie do tego kościoła. A Św. Anna jest po drugiej stronie góry.
Skoro i tak już muszę tyle jeździć, to się trochę porozglądam. Gdyby nie fotografia, nie zauważyłbym wielu atrakcyjnych rzeczy.
niedziela, 15 lutego 2026
SOTA Prićny Vrch
piątek, 6 lutego 2026
SOTA Konićek
Tym razem wybrałem się na wycieczkę na czeski szczyt Konićek (OK/OL-022). To niezbyt wymagająca trasa, ale czeskie stowarzyszenie SOTA jest chojne i przyznaje za aktywację tej góry całe sześć punktów. Dodatkowo są trzy punkty za wejście zimowe. I choć jest środek zimy, a ja bałem się trochę tych zimowych warunków, pojechałem a wyjazd okazał się bardzo udany.
Już na parkingu przywitał mnie nierealny widok. Takiej zimy nie widziałem na żywo od ... sam nie wiem kiedy. Pogoda była idealna; do wczoraj wiał mocny wiatr z południowego wschodu, musiała być mgła, która tworzyła szadź i niewielkie opady śniegu. Tak jakby specjalnie na mój przyjazd przyroda przygotowała taką dekoracje, a w momencie rozpoczęcia spektaklu, było już bezwietrznie i idealnie cicho.













